Karmieni Miłością

„Karmieni Miłością”, książka  napisana przez Sh. Suzuki, powinna stać lekturą obowiązkową dla wszystkich rodziców Suzuki. Oto kilka jej fragmentów:

...Wszystkie japońskie dzieci mówią po japońsku! Nagle doznałem olśnienia! Dzieci na całym świecie niezwykle płynnie mówią w swym ojczystym języku. Czy nie świadczy to o zdumiewającym talencie? Jak to się dzieje? Chciało mi się krzyczeć z radości, gdy dokonałem tego odkrycia!
Skoro dzieci mówią po japońsku bez trudu i płynnie, musi w tym tkwić jakiś sekret. Dzieci na całym świecie uczą się języka ojczystego z doskonałym rezultatem. Dlaczego nie zastosować tej samej metody w kształceniu innych umiejętności? Czułem, że dokonałem kapitalnego odkrycia. Jeśli dziecko nie radzi sobie z arytmetyką, jego inteligencję ocenia się poniżej przeciętnej. Moim zdaniem dziecko takie nie jest mniej inteligentne, to system szkolenia jest zły. Po prostu jego zdolności czy umiejętności nie zostały we właściwy sposób rozbudzone. Wydało mi się zdumiewające, że nikt przedtem na to nie wpadł, choć oczywistość tego faktu potwierdza cała historia ludzkości: tajemnica tkwi w ćwiczeniu!
Od trzydziestu lat usiłuję przekonać ludzi, by uwierzyli, że wszystkie dzieci można dobrze wykształcić i że nie należy z góry spisywać na straty tych, które rozwijają się wolniej. Nazwałem to Metodą Języka Ojczystego i rozpocząłem ruch kształcenia, w którym nie odrzuca się żadnego dziecka, nawet najbardziej pozostającego w tyle i rozwijającego się z trudem(...)

...Po pierwsze, kształcimy rodziców, a nie dziecko. Przyjmujemy bardzo małe dzieci, ale nie od razu pozwalamy im grać na skrzypcach. Najpierw uczymy utworu matkę, żeby była dobrym nauczycielem w domu. Dziecko z początku tylko słucha utworu, którego będzie się uczyło. Ponieważ nauka odbywa się głównie w domu, jedno z rodziców musi przejść szkolenie, żeby przekazać dziecku prawidłową postawę i ułożenie ręki. Od tego zależy właściwe kształcenie. Dopóki rodzic nie potrafi zagrać choćby jednego utworu, dziecko nie dostaje do rąk skrzypiec. To bardzo ważne, bo trzy- czy czteroletnie dziecko nie może przejawiać ochoty do gry na skrzypcach, choć rodzice tego pragną. Chodzi o to, aby dziecko samo powiedziało: „Ja też chcę grać”. Melodię już zna. Widzi, że jego koledzy się dobrze bawią i też chce w tym uczestniczyć. Wzbudziliśmy w nim to pragnienie. Gdy już do tego dojdzie, zmienia się porządek. Najpierw rodzice pytają:
- Czy chcesz też grać?
-Tak – pada odpowiedź.
-I będziesz pilnie ćwiczyć?
-Tak.
-Dobrze; spytamy nauczyciela, czy możesz się przyłączyć do grupy.
Zawsze przebiega to w ten sam sposób. Pierwsza lekcja samodzielnej gry wzbudza wielkie emocje!

Kiedy dzieci opanują "Twinkle, Twinkle Little Star", urządzam im popis, po czym mówię:
- Teraz się zabawimy. Będziecie odpowiadały na moje pytania, nie przerywając gry. Odpowiadajcie głośno, ale nie wolno wam przestać grać.
I zadaję pytanie:
- Ile masz nóg?
Uważają, że to bardzo śmieszne, i odpowiadają najgłośniej, jak potrafią:
- Dwie.
Jeśli to zrobią i jednocześnie zagrają bezbłędnie, to znaczy, że wszczepiona im umiejętność weszła w nawyk. Jeśli któremuś dziecku to jeszcze nie wychodzi, będzie ono tak zajęte graniem, że nie odpowie; albo też odpowie, ale przestanie grać. Zadaję wiele podobnych pytań, a dzieci odpowiadają, nie przerywając gry, i uśmiechają się słodko. Grając na skrzypcach, wspólnie się bawimy. Każdy maluch może do tego dojść. Potrafimy wykonywać różne czynności, jednocześnie rozmawiając, ponieważ mamy naturalną umiejętność porozumiewania się w języku japońskim – to rodzaj odruchu. Tak samo w Instytucie Kształcenia Talentu traktujemy grę na skrzypcach.

...Można opanować każdą umiejętność dzięki ustawicznemu powtarzaniu. Tę złotą zasadę należy zastosować natychmiast. Wszystko, o czym myślisz, że powinieneś zrobić, choćby rzeczy najmniej ważne, powinieneś zrobić natychmiast. Zabierz się za to od razu i nie zrażaj się ewentualnym niepowodzeniem. Jeśli wejdzie ci to w krew, niemożliwe okaże się możliwe, zaryglowane drzwi staną otworem, i to w wielu dziedzinach życia. Stara prawda głosi: dopóki nie spróbujesz, nie wiesz, że potrafisz. W rzeczywistości nie jest to takie proste, jakby się wydawało, ale nie sądź, że nie dotyczy ciebie. Dotyczy każdego z nas...

Zdolność zapamiętywania jest jedną z najistotniejszych umiejętności i musi zostać głęboko zaszczepiona (…) Gdy ją ćwiczymy, zapamiętujemy coraz więcej i skracamy czas zapamiętywania. Najlepsi zapamiętują natychmiast, a gdy już raz się czegoś nauczą, nigdy nie zapominają. Umiejętność zapamiętywania może w sobie wyrobić każdy, jeśli tylko będzie ćwiczył pamięć.

...„Czy mój syn będzie kimś?” Takie pytanie zadała mi matka jednego z moich uczniów, gdy przyszła pewnego dnia zapytać o postępy syna. Chłopiec był muzykalny, pracowity i uzdolniony. Odparłem za śmiechem:
Nie, nie zostanie „kimś”.
Rodzice często mają podobne oczekiwania. Jest to chłodne i wykalkulowane podejście. Kiedy słyszę takie pytanie, zawsze mam ochotę trochę z nich zakpić. Owa matka była jednak przerażona i zdumiona moją reakcją. Ciągnąłem więc:
Dzięki grze na skrzypcach stanie się szlachetnym człowiekiem. Czy to nie dość? Nie mogę pani zagwarantować, że będzie dobrze zarabiającym profesjonalistą. A o to pani pytała i dlatego pytanie uważam za obraźliwe dla dziecka. Człowiek o szlachetnym i czystym sercu na pewno znajdzie szczęście. Jedynym problemem rodziców powinno być wychowanie dzieci na ludzi szlachetnych. To wystarczy. Pani syn doskonale gra na skrzypcach. Musimy się starać, by jego umysł i serce stały się równie doskonałe...